Jestem jednym z tych ludzi u których nastroj zależy od pogody. Jak swieci słoneczko, jest cieplo, niebo blekitem malowane, to mam banana na twarzy. Ale niech tylko przyjdą chmury, cien, deszcz, to nawet z lozka nie chce mi się wstawac.
No i taki dzień, z cyklu tych drugich, mam dzisiaj. Leje już chyba od wczorajszego południa, bez przerwy, co jest dodatkowym wkurwiaczem jak na silownie się jedzie na rowerze i psa trzeba tez wyprowadzić (dwie kurtki wczoraj przemoczyłam!). A żeby jeszcze natura chciała mi dowalic dodatkowego klina, to mam ciotke :(
Plan na dziś: trening na klatke piersiowa i ramiona oraz jakas komedia z duza iloscia slonca. A może po prostu bilet do Australii, w jedna strone.
No comments:
Post a Comment